24 10.20 16:28
Nowszy wpisStarszy wpis

CLJ U-18: Porażka po szalonym meczu

Dziewięć goli i dramaturgia do ostatniego gwizdka. Mnóstwo emocji dostarczyło starcie 11. kolejki Centralnej Ligi Juniorów U-18 pomiędzy Jagiellonią Białystok a Lechią Gdańsk. Obronną ręką z sobotniej wymiany ciosów wyszli przyjezdni, a mecz zakończył się porażką Żółto-Czerwonych 4:5.

Przegrana z gdańską ekipą boli tym bardziej, że pierwsze minuty rywalizacji nie wskazywały na to, że przyjezdni będą w stanie strzelić pięć goli, a nawet co więcej – regularnie stwarzać zagrożenie pod jagiellońską bramką. Pierwszy kwadrans stał pod znakiem dominacji podopiecznych Krzysztofa Zalewskiego i Michała Szóstki. Już w drugiej minucie gospodarze mogli, a nawet powinni wyjść na prowadzenie, jednak strzał z bliska Lucjana Frydrycha w ostatniej chwili został zablokowany.

Chwilę później Jagiellończycy dopięli swego. W piątej minucie Kacper Żarejko strzałem głową dał prowadzenie Żółto-Czerwonym, finalizując precyzyjną centrę Szymona Jarosza z rzutu wolnego. Jak już wspomnieliśmy, w pierwszym kwadransie dominowała Jaga, a mimo to w 12. minucie dała sobie strzelić gola. Składną akcję gości wykończył strzałem lewą nogą Filip Koperski.

Można było odnieść wrażenie, że stracony gol lekko zdeprymował naszych defensorów, którzy w dalszej fazie meczu popełniali coraz więcej błędów, zanim jednak do nich przejdziemy, warto podkreślić dobrą postawę jagiellońskiej ofensywy. Tego dnia w ataku świetnie radził sobie nawet jeden z zawodników współtworzących blok obronny, a więc Żarejko. Tuż przed upływem pół godziny gry Kacper popisał się fenomenalnym strzałem z lewej nogi z narożnika pola karnego. Piłka poszybowała w same „widły” bramki strzeżonej przez Eryka Mirusa.

Prowadzenie 2:1 znów jednak uśpiło defensywę Żółto-Czerwonych, którzy z korzystnego wyniku cieszyli się tylko cztery minuty. Zaraz potem do siatki trafił Krystian Okoniewski. Czas pokazał, że to właśnie ten zawodnik okazał się katem Jagiellończyków, ale po kolei.

Przed przerwą obaj bramkarze wyciągali jeszcze piłkę z siatki po razie. Najpierw musiał to zrobić golkiper Lechii, który nie był w stanie poradzić sobie z kąśliwym uderzeniem zza pola karnego Zyśka. Futbolówka po mocnym strzale przełamała dłonie Mirusa i znalazła się w bramce gdańszczan po raz trzeci i nie ostatni.

Niestety, nie byliśmy w stanie utrzymać prowadzenia do przerwy, gdyż w 42. minucie Okuniewski dopadł do odbitej futbolówki w polu karnym gospodarzy i mocnym strzałem doprowadził do remisu 3:3. Z takim wynikiem oba zespoły schodziły do szatni uzupełnić siły i dokonać ewentualnych korekt w swojej grze.

Druga odsłona rywalizacji pokazała, że to rywale wyciągnęli właściwe wnioski z popełnionych błędów w pierwszej odsłonie i to właśnie oni raz po raz szturmowali jagiellońską bramkę, co przełożyło się na gole. Najpierw jednak strzał w słupek posłał autor pierwszego trafienia dla gdańszczan – Koperski. Niestety, zaraz potem niefrasobliwa postawa naszej defensywy kosztowała stratę czwartej bramki. Hat-tricka skompletował Okoniewski.

W 67. minucie nie ustrzegliśmy się kolejnego błędu w kryciu, tym razem przy rzucie rożnym. Piątego gola straciliśmy piątego po strzale głową Mikołaja Rakowskiego.

Dalsze minuty przebiegały pod znakiem przewagi białostoczan, którzy dążyli do choćby wyrównania stany rywalizacji, ale też nadziewali się na kontry. Po jednej z nich Koperski stanął oko w oko z Materną, ale tym razem przegrał pojedynek z bramkarzem Żółto-Czerwonych. Wcześniej przyjezdni spudłowali w innej dogodnej sytuacji, przenosząc z bliska futbolówkę wysoko nad nasza bramką.

W końcówce meczu Jagiellończycy strzelili gola kontaktowego, a jego autorem był rezerwowy – Aleks Włodarczyk. Ofensywny gracz popisał się ładnym, precyzyjnym strzałem, ale to było wszystko, na co było stać miejscowych sobotniego popołudnia. Żółto-Czerwoni ulegli Lechii Gdańsk po szalonym meczu 4:5. TUTAJ zapis wideo z tego spotkania, które transmitowaliśmy na kanale JagaTV.

O komentarz do rywalizacji poprosiliśmy trenera Jagiellończyków – Krzysztofa Zalewskiego:

– Mecz rozpoczęliśmy bardzo dobrze, bo jeszcze zanim strzeliliśmy gola w piątej minucie, mieliśmy wcześniej dwie stuprocentowe sytuacje. Oprócz trzech zdobytych bramek w pierwszej połowie, powinniśmy mieć na koncie jeszcze przynajmniej drugie tyle. Dzisiaj dobry obraz gry ofensywnej zamazała o wiele słabsza postawa w defensywie. Popełnialiśmy proste błędy indywidualne, które kończyły się stratą goli.  Musimy zdecydowanie popracować nad grę w defensywie, żeby nie dopuszczać do takich sytuacji. Strata pięciu bramek na swoim boisku to zdecydowanie za dużo. Nie wystawia nam to najlepszego świadectwa. Mam zastrzeżenia do gry obronnej całego zespołu, nie tylko obrońców. Często kluczowe były błędy indywidualne, ale pamiętajmy, że to cała drużyna broni. Brakowało nam asekuracji w ważnych momentach. Musimy wyraźnie się poprawić – podsumował trener juniorów starszych.

11. kolejka Centralnej Ligi Juniorów U-18

Jagiellonia Białystok – Lechia Gdańsk 4:5 (3:3)
Bramki: Żarejko 5′, 27′, Zyśk 37′, Włodarczyk 90′ –  Koperski 12′, Okoniewski 32′, 42′, 59′, Rakowski 67′

Jagiellonia: Materna – Żarejko, Kalinowski, Stypułkowski, Jarosz, Krasuski, Osipiuk, Matysik, Frydrych, Karpiński, Zyśk

Grali także: Latuszek, Maciejuk, Włodarczyk, Tymendorf, Lutostański.