16 06.20 16:48
Nowszy wpisStarszy wpis

Dąbrowski: Musimy ciężko pracować

Od czasu dołączenia do Akademii Piłkarskiej Jagiellonii uważam, że najbardziej rozwinąłem swoją technikę. W momencie, gdy przychodziłem do klubu, bazowałem przede wszystkim na szybkości – mówi w rozmowie z nami Sebastian Dąbrowski, jeden z liderów AP Jagiellonii 2004, która jesienią wywalczyła awans do Centralnej Ligi Juniorów U-17, a wiosną zdążyła rozegrać tylko jedno spotkanie w tych rozgrywkach.

Sebastian, jak wyglądały twoje początki w młodzieżowym futbolu? Czy Akademia Piłkarska Jagiellonia była Twoją pierwszą szkółką piłkarską?

Pochodzę z Zambrowa i właśnie w miejscowej Olimpii po raz pierwszy miałem okazję trenować. Obecnie jednak jestem w Jadze, z czego bardzo się cieszę, a najczęstszą pozycją, na której występuję, jest lewa strona pomocy.

Jak to się stało, że rozpocząłeś treningi piłkarskie? Kto zaszczepił w Tobie miłość do futbolu?

Na pierwszy piłkarski trening przyprowadzili mnie rodzice i od tamtej pory tak mi się to spodobało, że gram do dziś i nie zamierzam przestać. Chcę kontynuować grę w piłkę.

Jak trafiłeś do Akademii Jagi?

Do Akademii Piłkarskiej Jagiellonii trafiłem poprzez konsultacje kadry Podlasia. Wówczas grało mi się naprawdę dobrze. Zaowocowało to tym, że kilka dni po wydarzeniu zadzwonił do mnie jeden z trenerów Akademii Jagi z pytaniem, czy nie chciałbym pojechać z drużyną na obóz. Była to dla mnie ogromna szansa, więc po prostu nie mogłem jej zmarnować. Po obozie dostałem propozycję dołączenia do drużyny i ją przyjąłem.

Jak bardzo rozwinąłeś się, od kiedy trenujesz w naszej Akademii? Powiedz o swoich odczuciach.

Od czasu dołączenia do Akademii Jagiellonii uważam, że najbardziej rozwinąłem swoją technikę piłkarską. W momencie, gdy przychodziłem do klubu, bazowałem przede wszystkim na szybkości. Po dłuższym czasie już jednak wyłącznie ta cecha nie wystarczała, więc obecnie staram się połączyć technikę z dynamiką. Muszę jeszcze popracować nad głową i właściwym reagowaniem w trakcie meczu.

Najbardziej pamiętny moment w Twojej dotychczasowej przygodzie z Akademią?

Wygrany turniej w Szczecinie. Były tam najlepsze drużyny z Polski i kilka silnych zespołów z Niemiec. Wygraliśmy wtedy finałowe starcie z Akademią Zagłębia Lubin i zajęliśmy pierwsze miejsce w zawodach.

Najlepsza rada, jaką otrzymałeś od trenera?

Powinienem ciągle grać swoje, niezależnie od sytuacji na boisku, nawet gdy coś nie układa się po mojej myśli. Wcześniej często, gdy coś mi nie wychodziło, załamywałem się i grałem jeszcze gorzej.

Wymienisz cechy, które rozwinąłeś w największym stopniu na przestrzeni ostatnich miesięcy?

Uważam, że w ostatnim czasie najbardziej rozwinąłem cechy motoryczne i mocno popracowałem nad techniką użytkową.

Twój sposób na motywację przed meczem?

Najczęściej przed spotkaniem słucham muzyki. To mnie relaksuje, a zarazem motywuje.

Wymarzona liga, do której chciałbyś trafić?

Moim marzeniem jest gra w angielskiej Premier League, ale zdaję sobie sprawę, że będzie to niezwykle trudne. Wiem, że przede mną jeszcze bardzo dużo pracy. Natomiast moim ulubionym klubem zagranicznym jest Real Madryt.

Który zawodnik z obecnej kadry pierwszego zespołu Jagiellonii robi na Tobie największe wrażenie?

Obecnie najbardziej podobają mi się dwaj zawodnicy. To Bartosz Bida i Martin Pospisil, którzy stanowią o sile tej drużyny.

W zakończonym przedwcześnie sezonie byłeś silnym punktem Jagiellonii z rocznika 2004. Jesienią ta drużyna występowała w Lidze Wojewódzkiej Juniorów Młodszych, a wiosną przystąpiła do CLJ U-17. Mogliście sprawdzić się na tle starszego rocznika. W pierwszym meczu pokonaliście GKS Bełchatów 5:4, ale na tym zakończyły się wasze tegoroczne zmagania. Byliście dobrze przygotowani do wiosennych gier?

Bardzo żałujemy, że nie udało się dokończyć sezonu, ponieważ byliśmy bardzo dobrze przygotowani do wiosennych gier. Uważam, że mogliśmy nawet pokusić się o wygranie Centralnej Ligi Juniorów. Czuję żal, ponieważ straciliśmy cenne doświadczenie, ale trzeba żyć dalej.

Jakie cele stawiasz sobie na najbliższy okres? Co chciałbyś osiągnąć w Jagiellonii?

Przede wszystkim stale chcę podnosić swoje umiejętności. Zostało mi już mało czasu do wkroczenia w seniorską piłkę, więc nie pozostaje nic innego, jak ciężko trenować.

Kto jest Twoim piłkarskim idolem? Na kim obecnie się wzorujesz? Podglądasz piłkarzy zagranicznych?

Wzoruję się na Cristiano Ronaldo. To on obecnie stanowi dla mnie autorytet, ponieważ pokazał, że dzięki ciężkiej pracy można osiągnąć wszystko.

Jak sobie radziłeś w okresie pandemii koronawirusa?

Z mojej punktu widzenia nie był to ciekawy okres, ale musieliśmy sobie z tym poradzić. Dostaliśmy plan treningowy do realizacji w domowym zaciszu, który musieliśmy wykonać, aby podtrzymać formę. Na szczęście pandemia wygasła, przynajmniej na razie, więc możemy wracać do swojej optymalnej formy.

Napotkałeś jakieś problemy z realizacją zadań nakreślonych przez sztab szkoleniowy w okresie pandemii? W dobie koronawirusa nawet zorganizowanie treningu indywidualnego nie należało do najprostszych spraw. Udało Ci się?

Dla każdego z nas nie był to prosty czas. Nie było łatwo, ale myślę, że jakoś sobie z tym poradziłem. Teraz wszyscy musimy dać z siebie jeszcze więcej, aby nadrobić zaległości.

Czy z Twojej perspektywy decyzja  o zakończeniu Centralnych Lig Juniorów była właściwym rozwiązaniem?

My, piłkarze, dużo na tym straciliśmy. Dużo by nam dała gra z lepszymi fizycznie i silnymi pod względem piłkarskim drużynami ze starszego rocznika w Centralnej Lidze Juniorów do lat 17. Podjęto jednak taką decyzję i musimy to uszanować.

Jak ta długa przerwa wpłynęła na dyspozycję Twoją, a także boiskowych kolegów?

Uważam, że ta pauza na pewno w jakimś stopniu odbiła się na dyspozycji każdego zawodnika. Ona była bardzo długa, ale musimy jakoś przez to przebrnąć. Nie tylko my musieliśmy się z tym zmierzyć. Czas pokaże, kto najlepiej przepracował ten czas.

Z kim utrzymujesz najlepszy kontakt w zespole?

Z każdym zawodnikiem jestem w dobrych relacjach. Z niektórymi mam lepszy kontakt, ale ze wszystkimi dobrze się dogaduję. Współpraca na boisku także jest właściwa, jesteśmy zgraną drużyną.

Jak obecnie wyglądają Wasze treningi? Na razie wciąż nie możecie ćwiczyć w pełnych składach.

Trenujemy już normalnie, zazwyczaj  kilka dni w tygodniu. W najgorszej sytuacji są zawodnicy przyjezdni, zakwaterowani w internatach, które pozostają zamknięte. Nie wszyscy więc mają możliwości zawsze dojechać na zajęcia.

W zespole Jagiellonii 2004 byłeś jednym z najlepszych strzelców. Liczysz swoje trafienia po meczach? Ile razy udało Ci się trafić do siatki w minionym sezonie?

Jesienią, a więc jeszcze wtedy, gdy rywalizowaliśmy w Lidze Wojewódzkiej Juniorów Młodszych, którą zdecydowanie wygraliśmy – zdobyłem 14 bramek. Natomiast w tym jedynym, wiosennym meczu przeciwko GKS-owi Bełchatów (5:4), już w rozgrywkach Centralnej Ligi Juniorów do lat 17, nie udało mi się trafić do siatki. Zaliczyłem za to aż trzy asysty.