3 07.20 13:40
Nowszy wpisStarszy wpis

Lutostański: Poprawiłem się pod każdym względem

– Najwięcej zawdzięczam rodzicom. To oni namówili mnie do gry w piłkę.  Chciałbym jeszcze serdecznie podziękować dla mojego pierwszego trenera z Olimpii Zambrów Adama Popławskiego. Pewnego dnia dostałem telefon od Tomasza Bernatowicza, szkoleniowca w Akademii Jagiellonii i później wszystko pozytywnie się rozwinęło. Tutaj poprawiłem się w zasadzie pod każdym względem – mówi Jakub Lutostański, najlepszy strzelec AP Jagiellonii 2004 w minionym sezonie. Zapraszamy do rozmowy z naszym napastnikiem.

Kuba, powiedz na początku skąd pochodzisz. W którym klubie stawiałeś pierwsze kroki? Na której pozycji obecnie czujesz się najlepiej?
Moje pierwsze kroki z futbolem rozpocząłem w Zambrowie, z którego właśnie pochodzę. Rozpoczynałem grę w piłkę w miejscowej Olimpii. Obecnie czuję się najlepiej na pozycji numer 9.

Jak to się stało, że trafiłeś do Akademii Jagi i czy czujesz, że dziś jesteś lepszym piłkarzem?
Najwięcej zawdzięczam rodzicom. To oni namówili mnie do gry w piłkę.  Chciałbym jeszcze serdecznie podziękować dla mojego pierwszego trenera z Olimpii Zambrów – Adama Popławskiego. Pewnego dnia dostałem telefon od Tomasza Bernatowicza, szkoleniowca w Akademii Jagiellonii i później wszystko pozytywnie się rozwinęło. Tutaj poprawiłem się w zasadzie pod każdym względem. W Zambrowie nie miałem takich możliwości, jakie mam obecnie.

Najbardziej pamiętny moment w Twojej dotychczasowej przygodzie z Akademią?
Wykorzystany rzut karny w meczu z Akademią Zagłębia Lubin, a więc finale w mocno obsadzonym turnieju w Szczecinie.

Które trenerskie rady najbardziej wziąłeś sobie do serca? Jakie cechy najbardziej rozwinąłeś na przestrzeni ostatnich miesięcy?
Dostałem ich bardzo dużo. Każda wskazówka mnie czegoś nauczyła. Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, która była najlepsza. Na pewno bardzo poprawiłem się pod względem fizycznym oraz szybkościowym. To zawdzięczam trenerom od przygotowania motorycznego.

Jaki jest Twój sposób na motywację przed meczem?
Od momentu, kiedy wchodzę do szatni, żyję meczem. Przed jego rozpoczęciem lubię natomiast rozluźnić się i zmotywować przy muzyce.

Masz wymarzoną ligę, do której chciałbyś trafić? Czy są zagraniczne kluby, którym kibicujesz?
Na razie skupiam się na tym, żeby jak najszybciej zadebiutować w polskiej ekstraklasie. Niemniej jednak jest liga, której najczęściej się przyglądam. Jest to angielska Premier League. Z kolei moim ulubionym klubem jest hiszpański Real Madryt.

Który zawodnik z obecnej kadry pierwszego zespołu Jagiellonii robi na Tobie największe wrażenie i dlaczego?
Szczerze mówiąc, nie mam takiego zawodnika. Przede wszystkim kibicuję młodzieżowcom po to, żeby grali jak najwięcej. Oczywiście sam też chciałbym w przyszłości zadebiutować w pierwszym zespole.

W zakończonym przedwcześnie sezonie byłeś silnym punktem Jagiellonii z rocznika 2004. Jesienią zdominowaliście Ligę Wojewódzką Juniorów Młodszych, a wiosną przystąpiliście do CLJ U-17. Zdążyliście tam rozegrać jednak tylko jeden mecz. Byliście dobrze przygotowani do wiosennych gier?
Tak. Bardzo dobrze przepracowaliśmy okres przed rundą wiosenną Centralnej Ligi Juniorów. Uważam nawet, że mimo gry ze starszym rocznikiem (2003, przyp. red.), mogliśmy pokusić się o zajęcie najwyższych miejsc.

Kto jest Twoim piłkarskim idolem? Na kim obecnie się wzorujesz? Podglądasz piłkarzy zagranicznych?
Od małego był to Cristiano Ronaldo, ale oprócz Portugalczyka teraz dużo podpatruję w akcji Roberta Lewandowskiego. Oczywiście oglądam dużo meczów lig zagranicznych.

Jak sobie radziłeś w okresie pandemii koronawirusa?
Był to trudny okres, ale dałem radę. Cały czas byłem w treningu domowym. Nie wyglądało to oczywiście tak jak na boisku, ale musiałem sobie z tym poradzić. Jestem przekonany, że ta przerwa wybiła z rytmu każdego zawodnika, który grał co tydzień mecze o stawkę. Taka była jednak sytuacja, musieliśmy się dostosować. Teraz wszystko wraca do normy i myślę, że my zawodnicy już też czujemy się lepiej. Będziemy mieli okres przygotowawczy, żeby wszystko nadrobić.

Jak oceniasz zespół Jagiellonii, który wiosną przystąpił do rozgrywek CLJ U-17? Na co Twoim zdaniem było Was stać? Rozegraliście jeden, zwycięski mecz z GKS Bełchatów. Nie było wam dane dokończyć ligi. Czujesz żal?
Do ligi przystępowaliśmy rok młodsi, ale naszym celem było zajęcie jak najwyższego miejsca. Myślę, że było nas stać na dużo.Tworzymy zgrany zespół. Z kilkoma osobami utrzymuję bardzo dobry kontakt. Najważniejsze, że z nikim w drużynie nie mam żadnego spięcia i z tego się cieszę. Na boisku jesteśmy drużyną, więc każdy może liczyć na każdego.

W zespole Jagiellonii 2004 byłeś najlepszym strzelcem. Jesienią nie miałeś sobie równych w Lidze Wojewódzkiej Juniorów Młodszych. Wiosnę w Centralnej Lidze Juniorów U-17 też rozpocząłeś od mocnego uderzenia.
Może poziom ligi wojewódzkiej nie był najwyższy, ale w minionym sezonie strzeliłem 21 goli, kilka razy też asystowałem. Niestety, kilka meczów opuściłem ze względów zdrowotnych. Natomiast jeśli chodzi o pierwszy mecz w CLJ U-17, to przeciwko GKS-owi Bełchatów (5:4) zdobyłem dwie bramki i z tymi dwoma golami skończyłem ligę, ponieważ zaraz po nim została przerwana. Trochę tego żałuję, ale wiadomo jaka była sytuacja.