23 11.19 16:13
Nowszy wpisStarszy wpis

CLJ: Uratowali punkt w ostatnim meczu

W ostatnim w tegorocznym meczu Centralnej Ligi Juniorów U-18 Jagiellonia Białystok zremisowała w dramatycznych okolicznościach z Lechią Gdańsk 3:3. Gola na wagę remisu Żółto-Czerwoni strzelili w ostatniej akcji meczu.

Chwała drużynie, że do ostatnich sekund, mimo niekorzystnego wyniku, walczyła choćby o ten remis. Biorąc pod uwagę jednak cały mecz, nie jestem zadowolony z występu całego zespołu. Szybko strzeliliśmy dwa gole, po czym oddaliśmy pole rywalowi – komentuje Krzysztof Zalewski, szkoleniowiec Jagiellonii.

Jagiellończycy do sobotniego meczu mogli podejść z optymizmem i pełni wiary w swoje umiejętności, tym bardziej, że na inaugurację bieżącego sezonu bez większych problemów rozprawili się z Lechią w delegacji, wygrywając 3:0.

Sobotnia potyczka z ekipą Biało-Zielonych została rozegrana awansem z rundy rewanżowej. Jaga rozpoczęła ją od mocnego uderzenia. Znów sprawy w swoje ręce wziął najlepszy strzelec Żółto-Czerwonych Krzysztof Toporkiewicz, który w ciągu 10 minut zapisał na swoje konto dwie bramki. Najpierw nie dał szans bramkarzowi Lechii płaskim strzałem, a za drugim razem popisał się znakomitą główką, nie do obrony dla golkipera gdańszczan.

Kolejne minuty stały pod znakiem optycznej przewagi gości, ale do pewnego momentu niewiele z ich akcji wynikało. Defensywa Jagi spisywała się bez zarzutu, ale tylko do 45. minuty. Wtedy gdańszczanie egzekwowali jeden z wielu w tym meczu rzutów wolnych, po którym udało im się zdobyć kontaktową bramkę. Jagiellończycy nie upilnowali w polu karnym jednego z zawodników Lechii, który strzałem głową zaskoczył Xaviera Dziekońskiego.

Początek drugiej połowy wcale nie zapowiadał nerwowej końcówki, bo wydawało się, że piłkarze Jagi nie tylko kontrolują boiskowe wydarzenia, ale też dążą do strzelenia trzeciego gola. Ten wyrównany mecz mógł rozstrzygnąć trzecim trafieniem Toporkiewicz, ale strzał snajpera gospodarzy zza pola karnego z 71. minuty doskonale wybronił bramkarz Lechii.

Od tego momentu nastąpił prawdziwy wstrząs w ekipe Żółto-Czerwonych. Lechia zaczęła zdecydowanie przeważać i między 77. a 79. minutą dopięła swego. Najpierw jeden z piłkarzy przyzjezdnych popisał się precyzyjnym strzałem z rzutu wolnego, a chwilę później gdańszczanie przeprowadzili składną akcję, po której cieszyli się z trzeciego gola. W obu sytuacjach Dziekoński był bezradny.

– Nie powinniśmy do tego dopuścić. Nie funkcjonowaliśmy dobrze jako cały zespół, w prosty sposób traciliśmy futbolówkę, nie zdołaliśmy dłużej się przy niej utrzymać i to się zemściło – dodaje Zalewski.

Jagiellończycy chwilę po straconych golach byli zamroczeni i nie mogli złapać odpowiedniego rytmu. Dopiero w samej końcówce potrafili zepchnąć do głębokiej defensywy Lechię, która z kolei wyprowadzała groźne kontry. Po jednej z nich przyjezdni mogli przesądzić sprawę, ale pojedynek sam na sam z napastnikiem gości wygrał Dziekoński.

W ostatniej akcji meczu ta niewykorzystana szansa zemściła się na gdańskim zespole. Desperacki atak Żółto-Czerwonych przyniósł wyrównującego gola, którego autorem był Gabor Żukowski, płaskim strzałem zaskakując golkipera Lechii. Po tej akcji sędzia zakończył spotkanie.

– Generalnie co do całej jesieni mam mieszane uczucia i jednak lekki niedosyt. Rozegraliśmy w tym czasie wiele spotkań, które powinniśmy wygrać, ale przez niewykorzystane sytuacje to nam się nie udawało. Indywidualnych laurek za całą rundę nie chcę nikomu wystawiać. Krzysztof Toporkiewicz strzelił dużo goli i na pewno jest wyróżniającą postacią tego zespołu. Najważniejsze jest jednak dla mnie dobro całej drużyny i przed nami na pewno dużo pracy – podsumowuje szkoleniowiec Jagiellonii.

Centralna Liga Juniorów U-18 – 16. kolejka:

Jagiellonia Białystok 2002 – Lechia Gdańsk 3:3 (2:1).

Bramki dla Jagi: Toporkiewicz – dwie, Żukowski.

Jagiellonia 2002: Dziekoński – Żarejko, Mazur, Żukowski, Jarosz, Osipiuk, Murawski (82′ Zientara), Kapica (40′ Masłowski), Zyśk (77′ Bieliński), Włodarczyk (79′ Kozłowski), Toporkiewicz.