28 12.20 11:40
Nowszy wpisStarszy wpis

Kobeszko: Chłopcy dojrzeli

Za nami jesienna część sezonu z udziałem trzecioligowych rezerw Jagiellonii Białystok. O przebiegu trwającej kampanii, postępach piłkarzy i planach drugiego zespołu Jagi porozmawialiśmy z trenerem Wojciechem Kobeszką.

Piłkarska jesień zakończona. Czas na podsumowania. Na ten moment zajmujecie 13. miejsce w tabeli trzeciej ligi, gr. I z dorobkiem 25 punktów po 15 meczach. Do nadrobienia macie jeszcze trzy zaległe spotkania, a strata do górnej części tabeli jest bardzo niewielka. Wiosną zagracie też w ćwierćfinale Okręgowego Pucharu Polski. Jak oceniasz dotychczasowy dorobek Twojego zespołu i rozwój podopiecznych?

Wojciech Kobeszko (trener Jagiellonii II Białystok): Całościowo rundę należy ocenić pozytywnie. Nie rozegraliśmy jeszcze trzech spotkań z jesieni, zostały one przeniesione na wiosnę. Są to już inni zawodnicy niż pół roku wcześniej. Zdobyte doświadczenie podczas gry w trzeciej lidze spowodowało, że chłopcy dojrzeli. Spora grupa piłkarzy poczyniła duży progres i to jest budujące. Trzecia liga jest ligą seniorską, a godny podkreślenia jest fakt, że graliśmy w niej głównie młodzieżą. Na tym polega główna różnica pomiędzy nami, a innymi zespołami. Chcemy szkolić i wprowadzać młodych zawodników do dorosłej piłki. Jesienią na boiskach trzeciej ligi występowała spora grupa piłkarzy z roczników 2002, 2003 i 2004. Dla nich to świetne przetarcie w wymagających rozgrywkach i szansa na kolejny krok do przodu. Z pewnością każdy z nich marzy o tym, żeby w przyszłości zadebiutować w pierwszym zespole.

Przed startem sezonu wspominałeś, że przeskok z czwartej do trzeciej ligi będzie dla chłopców bardzo duży. Czy tak właśnie było?

Minione tygodnie i miesiące to spory bagaż doświadczeń, nie tylko dla piłkarzy, ale również sztabu szkoleniowego. Chłopcy zderzyli się z bardziej wymagającą piłką niż w czwartej lidze. Różnica poziomu między trzecią, a czwartą ligą jest dziś dosyć spora. Obecnie gramy w rozgrywkach, którym blisko do rozgrywek profesjonalnych. Jeżeli nasi piłkarze będą powtarzalni na tym poziomie, to będzie świadczyło o ich sporym potencjale i możliwościach rozwoju w przyszłości. Na dzień dzisiejszy dorobek punktowy zespołu jest zadowalający. Mógł być większy i mniejszy, na pewno o kilka meczów mamy do siebie pretensje, ale też w niektórych uciekliśmy spod topora w końcówkach spotkań. Zawsze jest jakiś niedosyt, ale zdajemy sobie sprawę, że każdy mecz mógł różnie się potoczyć. Dowodem tego, że chłopcy się rozwijają, są serie dwóch, a nawet trzech wygranych meczów czy passy spotkań bez porażki. Widać było, że z meczu na mecz ten zespół był coraz lepszy.

Duża też w tym rola sztabu szkoleniowego, który stanął na wysokości zadania i dobrze przygotował piłkarzy do trudów tego niezwykle wymagającego sezonu, w którym pandemia koronawirusa nie oszczędzała drużyn, a patrząc przez pryzmat całej rundy, to przede wszystkim was. Mimo to daliście radę.

Problemy nas nie ominęły, ale poradziliśmy sobie z nimi i to najważniejsze. Należy podkreślić pracę całego sztabu. Pełniłem rolę pierwszego trenera, ale byłem należycie wspierany przez asystentów, a więc Maćka Patyka i Janka Pawłowskiego, swoje zadanie wzorowo wykonali też trener bramkarzy Piotr Grzybko, trener przygotowania fizycznego Grzesiek Arłukowicz i masażysta Filip Jaworski. To grupa ludzi, która opiekuje się tymi chłopakami. Fajnie, że mamy takie możliwości, możemy korzystać z naszych juniorów, ale też czasem z piłkarzy pierwszego zespołu, którzy pomogli nam w zdobyciu kilku punktów. Jesteśmy drużyną rezerw, musimy znać swoje miejsce w szeregu. Priorytetem jest pierwszy zespół, a my w tym procesie chcemy odgrywać rolę pomocniczą i na dziś uważam, że dobrze to funkcjonuje.

Dowodem jest to, że jesienią kilku młodych chłopców z rezerw i juniorów miała okazję trenować i zadebiutować w „jedynce”, a więc zderzyć się z rzeczywistością ekstraklasową.

Pół roku wcześniej do kadry pierwszego zespołu dołączył Maciek Bortniczuk, w trakcie rundy włączeni zostali Janek Majsterek, Szymon Pankiewicz i Miłosz Matysik. Fajnie, że z jednej strony możemy być wsparciem dla pierwszej drużyny, a z drugiej niezłym poligonem doświadczalnym dla juniorów. Pełnimy podwójną rolę i w związku z tym dosyć często dochodzi do rotacji.

Rotacje, o których wspominasz, były też niekiedy wymuszone ze względu na trwającą pandemię.

Trudno się z tym nie zgodzić. Dokładając koronawirusa do obecnej sytuacji, wydaje się, że dosyć dobrze sobie z kłopotami kadrowymi poradziliśmy i mam nadzieję, że to nas zmotywuje do jeszcze cięższej pracy. Podnieśliśmy sobie dosyć wysoko poprzeczkę tą rundą, musimy starać się stale czynić postępy. Wiele czynników wpływa na funkcjonowanie rezerw i nie jest to proste zadanie, ale znamy swoje miejsce i wiemy też, co mamy robić. Ocena tej pracy oczywiście podlega władzom klubu i mam nadzieję, że zostanie pozytywnie oceniona. Staramy się wykonywać swoje obowiązki najlepiej, jak potrafimy.

Patrząc na liczbę rozegranych minut przez twoich podopiecznych jesienią, można zauważyć, że na czele są środkowi defensorzy – Janek Majsterek i Kuba Płoszkiewicz, którzy spędzili na placu gry powyżej tysiąca minut. W ścisłej czołówce są też między innymi skrzydłowy Eryk Matus i prawy obrońca Szymon Pankiewicz. Czy to oni byli kluczowi w jesiennej układance?

Na pewno byli oni najbardziej powtarzalni w graniu, ich dyspozycja była stabilna i prezentowali się bardzo solidnie. Oczywiście pamiętamy też o innych kluczowych piłkarzach, np. doświadczonym Janku Pawłowskim, który na początku sezonu mniej występował z powodu urazów, ale potem nas wspomógł. Jego rolę należy podkreślić, bo pełnił często bardzo niewdzięczną funkcję grającego trenera. Natomiast w kontekście piłkarzy, o których wspomniałeś, na pewno cieszy, że ukształtowała się stabilna grupa piłkarzy, którzy na dzień dzisiejszy stanowią kręgosłup drużyny. Pozostali też dostali swoje szanse i z pewnością pod tym względem nikt nie powinien narzekać. Sporo osób dostało swoje minuty, jedni trochę więcej, drudzy mniej. Wykonaliśmy dużo pracy jesienią i cieszy to, że ci chłopcy poszli do przodu.

Aby bardzo dobrze wykonana praca jesienią nie poszła na marne, dużo uwagi z pewnością poświęcicie zimowym przygotowaniom do rundy wiosennej. Pierwszy mecz ligowy wstępnie macie zaplanowany na końcówkę lutego. Wtedy według planu mielibyście zmierzyć się z Ruchem Wysokie Mazowieckie w zaległym spotkaniu.

Terminarz zakłada, że Ruchem zagramy 27 lutego, ale zobaczymy, czy ta data jeszcze się nie zmieni. Celem jest jak najlepsze przygotowanie do rundy wiosennej. Mam nadzieję, że zespół nie ulegnie większym zmianom, bo nie dysponujemy szeroką kadrą. Oprócz juniorów mamy zazwyczaj do dyspozycji 15 zawodników z pola, którzy stale z nami trenują. Po odjęciu np. Janka Majsterka czy Szymona Pankiewicza czasem tych piłkarzy jest jeszcze mniej. Jeżeli natomiast dostajemy posiłki z juniorów czy pierwszego zespołu, wówczas nasze możliwości wzrastają. Często musimy czekać do ostatniego dnia, żeby zdecydować, kto gra. Mam nadzieję, że nasza gra na wiosnę nie będzie wyglądać gorzej niż jesienią. Fajnie byłoby dostać się do pierwszej ósemki, która zagwarantuje utrzymanie. Wszystko jednak będzie zależało od tego, jakim składem będziemy dysponować wiosną.

Jak będą wyglądały wasze przygotowania?

Według planu treningi rozpoczniemy 11 stycznia. Prawdopodobnie w pierwszym tygodniu przejdziemy badania, a później co weekend będziemy rozgrywać spotkania kontrolne. Już wstępnie niektórych rywali mamy uzgodnionych, aczkolwiek ten plan może jeszcze ulec pewnym modyfikacjom. W zależności od tego, czy mecz ligowy zaplanowany na 27 lutego dojdzie do skutku, możliwy jest jeszcze dodatkowy sparing. Obecnie nasi piłkarze mają przerwę wypoczynkową, a po niej zaraz po świętach dostaną rozpiski do pracy indywidualnej, a potem już będziemy ćwiczyć całym zespołem.

Wróćmy jeszcze na chwilę do ligowej jesieni. Które spotkania Twoim zdaniem były w wykonaniu jagiellońskich rezerw najlepsze, a które chcielibyście wymazać z pamięci?

Generalnie, powinniśmy troszeczkę inaczej oceniać kilka nieudanych spotkań z początku sezonu. Dla nas było to zderzenie z trzecioligową rzeczywistością. Nie graliśmy wówczas najlepiej, ale nie były to też spotkania, w których nie mieliśmy nic do powiedzenia. Mieliśmy trochę mniej wiary i siły przebicia. To było przyczyną pierwszych niepowodzeń, zapłacenia tzw. frycowego. Tych meczów nie traktujemy zatem w kategorii tych najgorszych. Na pewno żal trochę straconych punktów już później, np. w Radomsku, gdzie mimo dobrego początku  przegraliśmy 0:3. Mogliśmy tez uniknąć wyjazdowej porażki z Błonianką 2:3. Wówczas nie było mnie na tym spotkaniu, bo byłem chory, ale z opisu i analizy jasno wynika, że to nie był mecz do przegrania. Czuliśmy niedosyt, bo sędzia nie podyktował m.in. ewidentnego rzutu karnego na Bartku Bidzie. Z kolei do najlepszych występów zaliczyłbym zdecydowanie końcówkę rundy. Mierzyliśmy się z ligową czołówką, której zdołaliśmy się postawić i zagrać na dobrym, wysokim poziomie. Byliśmy powtarzalni, widać było, że nasz zespół zebrał już pewne żniwo gry w trzeciej lidze i jego pewność siebie wzrosła. Zwycięskie mecze z Pogonią Grodzisk Mazowiecki, Świtem Nowy Dwór Mazowiecki czy Pelikanem Łowicz był bardzo fajne i stykowe, w których odnieśliśmy cenne zwycięstwa z silnymi drużynami. Warto wspomnieć też o spotkaniu z Lechią Tomaszów Mazowiecki, wygranym 6:0. Pamiętajmy jednak, że wtedy nasz zespół był oparty o zawodników pierwszego zespołu.

Rozmawiał Kamil Gołaszewski.

Plan przygotowań Jagiellonii II Białystok do rundy wiosennej:
11.01 – powrót do treningów
16.01 – sparing z ŁKS Łomża (IV liga),  godz. 12, Elewatorska
23.01 – sparing z KS Wasilków (III liga), godz. 12, Elewatorska
30.01 – sparing z Wigrami Suwałki (II liga), godz. 12, Elewatorska
06.02 – sparing z Warmią Grajewo (IV liga), godz. 10, Elewatorska
13.02 – Escola Varsovia (IV liga), godz. 12, Elewatorska
20.02 – Wissa Szczuczyn (IV liga), godz. 10, Elewatorska

Więcej o przebiegu rundy jesiennej w wykonaniu Jagiellonii II Białystok możecie przeczytać TUTAJ.